Biblioteka w szkole Biblioteka w szkole
Aby dostawać nowości podaj e-mail: 
Zapisz:Wypisz
 
Szukaj: 
Aktualny numer 10/13
Na skróty
Aktualny numer
Prenumerata i zakup numerów archiwalnych
Archiwum
Zawartość wszystkich numerów "BwS"
w programie MOL
Wyszukiwarka
Informacje dla autorów
Sklep internetowy
Bibliografia materiałów repertuarowych dla szkół
Bank przydatnych
materiałów
Partnerzy
Galeria bibliotekarzy
KONTAKT
"Biblioteka w Szkole"
00-950 Warszawa
skr. pocztowa 109
email:
bws@sukurs.edu.pl
tel./fax 0-22 832 36 12
tel. 832 36 11
Grażyna Bogdan - Przeszłość - jest to dziś, tylko cokolwiek dalej

Scenariusz wieczoru poetycko-muzycznego z okazji 180 rocznicy urodzin Cypriana Norwida


Wieczór można zorganizować w czytelni, przy świecach - połączyć z finałem konkursu czytelniczego "Życie i twórczość C. Norwida". Imprezie towarzyszy wystawa rocznicowa poświęcona Norwidowi.

W programie można wykorzystać płyty: Preisner - 10 łatwych utworów na fortepian, gra Leszek Możdżer;  z muzyką Fryderyka Chopina;  Czesław Niemen - muzyka i wykonanie utworów: "Bema pamięci  żałobny rapsod", "Moja piosnka (II)".

RECYTATOR

Imię twoje jak czarne i strzeliste cyprysy,
A wkoło - greckie kolumny.
Słowa twe - odskrobane starożytne napisy,
Ty - dumny!

Gdzie idziesz - głęboki aksamit traw
Malachitowy,
W ręku twoim - księga praw,
Sowa u głowy.

Historia układa fałdy swych szat
Nad wodami potoku.
Kraj nasz - ziemia,
Tysiąc lat

-Jednego roku.
Skąd masz róże? Ziemia leży
Śniegiem pokryta.
Idziesz, gdzie Kopernik w szubie, w mróz na wieży
Z gwiazd czyta.

/Jan Lechoń - "Norwid"/

NARRATOR I

24 września 1821 roku w dziedzicznej wsi swojej matki, Laskowo - Głuchy, położonej na Mazowszu (w połowie drogi między Radzyminem, a Wyszkowem) urodził się Cyprian Norwid. Ojciec poety, Jan , pochodził ze szlacheckiej rodziny herbu Topór.  Matka, Ludwika Zdzieborowska, była spokrewniona z królewską gałęzią rodu Sobieskich.

Cztery lata później umiera matka Norwida, a opiekę nad Cyprianem i jego rodzeństwem przejmuje prababka, miecznikowa Hilaria Sobieska mieszkająca w Stachówce. Po śmierci prababki w 1830 roku tuż po wybuchu powstania listopadowego rodzina Norwidów przenosi się do Warszawy.

W Warszawie Cyprian uczy się w Wojewódzkim Gimnazium przy Krakowskim  Przedmieściu w Pałacu Kazimierzowskim, później  w gimnazium przy ul. Leszno.

W 1835 roku umiera ojciec poety. Opiekunem sierot zostaje ojczym matki, ojciec chrzestny Cypriana, właściciel ziemski, Ksawery Dybowski.

Cyprian jako uczeń klasy piątej przerywa naukę w gimnazium i przenosi się do szkoły malarskiej Aleksandra Kokulara. Za swojego mistrza w sztuce uznaje artystę malarza Jana Klemensa Minasowicza.

W 1840 roku Cyprian debiutuje jako poeta wierszem lirycznym "Mój ostatni sonet". Nawiązuje kontakt z czasopismem kulturalno-naukowym stolicy, "Biblioteką Warszawską". Bywa w warszawskich salonach literackich. Publikuje wiersze liryczne "Wspomnienie" i  "Do wieśniaczki".

RECYTATOR

O! miło jest patrzeć i dumać o świcie,
Gdy rosa po krzewach szeleści taktami,
A powiew okiem, jak anioł skrzydłami,
Do chaty wonności nagarnia obficie,
I gołąb pod strzechą, różowy swój dziobek
Za pióra bieluchne zatknowszy, spoczywa,
I dzielny bułany, przyległszy pod żłobek,
Nie czuje, jak złota strumieni się grzywa.
I szabla na ścianie stalistym półkolem,
Jak nowiem księżyca, bladawo istnieje,
I puchy krwią przyległe na berle sokolem
Ulecieć by chciały, gdy wietrzyk zawieje.
A sercu tak miło, pogodnie, pieściwo,
Jak pierwszej jaskółce, gdy z wody wyleci,
Zielone nadbrzeża obiega co żywo
I szuka, gdzie bratni fijołek zaświeci.

/Wspomnienie - fragment/

NARRATOR  I

W 1842 roku  młody poeta zaręcza się z bliżej nieznaną Kamilą L. i po oddziedziczeniu pewnej sumy pieniężnej w spadku po matce udaje się przez Kraków, Wrocław do Drezna z zamiarem kształcenia się w dziedzinie sztuk plastycznych. Z Drezna jedzie przez Norymbergię i Monachium do Florencji. Tam podejmuje studia w Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem profesora rzeźby, Ludwika Pampaloniego. Oprócz rzeźby studiuje rytownictwo, zwiedza zabytki, zaczytuje się w dziełach literatury włoskiej.

W czasie krótkiego pobytu w Wenecji w kwietniu 1844 roku otrzymuje list od narzeczonej, zrywający zaręczyny. Norwid reaguje na tę wieść depresją psychiczną. Jego ówczesny nastrój oddaje m. in. wiersz "Moja piosnka (1)"

RECYTATOR

Źle, źle zawsze i wszędzie,
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,


Ona we łzach, modlitwie i w hymnie...
Nie rozerwę, bo silna,
Może święta, choć mylna,
Może nie chcę rozerwać tej wstążki;
Ale wszędzie - o! wszędzie-
Gdzie ja będę, ta będzie:
Tu - w otwarte zakłada się ksiązki,
Tam u kwiatów zawiązka,
Owdzie stoczy się wąsko,
By ujednić na nowo,


I na nowo się zrośnie w ogniwo.
Lecz, nie kwiląc jak dziecię,
Raz wywalczę się przecie,
Niech mi puchar podadzą i wieniec!...
I włożyłem na czoło,
I wypiłem, a wkoło
Jeden mówi drugiemu: "Szaleniec!!"

/Moja piosnka (1) - fragmenty/

NARRATOR II

W styczniu 1845 roku Cyprian udaje się do Rzymu, gdzie przyjmuje w Kościele Świętego Klaudiusza sakrament bierzmowania i na pamiątkę utraconej miłości wybiera imię Kamil. Ale w tym czasie rodzi się już nowe uczucie poety do Marii Kalergis - pięknej arystokratki rosyjskiej. Udaje się za nią w podróż do Neapolu, zwiedza Pompeę, Herkulanum, Sorrento i Capri. Echem tych podróży jest między innymi wiersz "Italiam! Italiam!"

RECYTATOR

Pod latyńskich żagli cieniem,
Myśli moja, płyń z aniołem,
Płyń, jak kiedyś ja płynołem:
   Za wspomnieniem - płyń  spomnieniem...


Dookoła morze - morze -
Jak błękitu strop bez końca -
O! przejasne - pełne słońca-
   Łodzi! wiosła!... szczęść ci, Boże...


Płyń - a nie wróćże mi z żalem
Od tych laurów tam różowych,
Gdzie Tass śpiewał Jeruzalem,
  I od moich dni-laurowych...


O! po skarby cię wysłałem:
Cóż! gdy wrócisz mi z tęsknotą -
Wiem to, ale proszę o to -
   Niech zapłaczę, że płakałem...


Pod latyńskich żagli cieniem,
Myśl moja, płyń z aniołem,
Płyń, jak kiedyś ja płynołem:
.........................................................
   Za wspomnieniem - płyń wspomnieniem...

/Italian! Italian!/

NARRATOR I

W 1848 roku Norwida w jego rzymskiej pracowni odwiedza Zygmunt Krasiński. Obaj poeci spotykają się często, a za pośrednictwem  Krasińskiego, Norwid poznaje Adama Mickiewicza. Zaczyna się interesować sprawą tworzącego się legionu polskiego.

W styczniu 1849 roku poeta opuszcza Rzym i udaje się do Paryża i tam poznaje Fryderyka Chopina i Juliusza Słowackiego w ostatnich miesiącach ich życia.

W Paryżu Norwid żyje w trudnych warunkach materialnych, najczęściej za pożyczone pieniądze. Powstaje poemat "Niewola".

RECYTATOR

Wierzę - że naród trwa, bo cierpi noże;
Wiem, że organizm tylko krew lać może -


Wierzę - iż główną przeto powinnością
Znać ów organizm, krzepić go miłością -


Że: aby pomóc bolem złożonemu,
Nie dość organizm lepszy wyśnić jemu,
Ucząc, iż będzie duchem, jak spróchnieje,
Lecz rany zamknąć, życia wlać nadzieję - 


Wierzę - że miłość nie wtłacza ideję,

Lecz że ją wciela i sama boleje -
Wierzę, iż celem jest wszech - doskonałość
Przez wykonania stopniowe - po całość -

(Niewola - fragment)

NARRATOR II

Rok 1850 jest rokiem sporów z Krasińskim i Cieszkowskim, zarzucającymi poecie niejasność stylu. Przypięto Norwidowi etykietę poezji trudnej, intelektualnej, elitarnej. Poeta   odpowiada im zarysem swoich poglądów na sztukę, które formułuje w poemacie "Promethidion" oraz w rozprawce "Jasność i ciemność". Zdaje sobie sprawę ze swojej samotności w walce o nową sztukę, obalając dawne autorytety.

RECYTATOR

Kształtem miłości piękno jest - i tyle,
Ile ją człowiek oglądał na świecie,
W ogromnym Bogu albo w sobie-pyle,
Na tego Boga wystrojonym dziecię;
Tyle o pięknem człowiek wie i głosi -
Choć każdy w sobie cień pięknego nosi
I każdy - każdy z nas - tym piękna pyłem.
Gdyby go czysto uchował w sumieniu,
A granitowi rzekł: "Żyj, jako żyłem"-
To by się granit poczuł na wyjrzeniu,
I może palcem pocierał powieki,
Jak przebudzony mąż z ziemi dalekiej...
Lecz to z granitu bryłą ten by zrobił,
A inny z tęczy kolorem na ścianie,
A inny drzewa by tak usposobił,
Żeby się dłońmi splotły w rusztowanie;
A jeszcze inny głosu by kolumnę,
Rzucając w psalmy akordów rozumne,
Porozpowijał jak rzecz  zmartwychwstałą,
Co się zachwyca w niebo: szłaby dusza
Tam - tam - a płutno na dół by spadało,
Jako jesienny liść, dojrzy grusza.


Więc stąd to - stąd i słuchacz, i widz jest artystą,
Lecz  p r y m e m  ten, a owy niezbędnym chórzystą;
Więc stąd chórzysta w innej prymem jest operze,
A  p r y m - chórzystą - widzem w nie swej atmosferze;
I tak się śpiewa ona pieśń miłości dawna,
nieznana raz, to znowu sławna i przesławna...
...........................................................................
I - dość: niech "słuchacz w duszy swej dośpiewa".

/Promethidion - fragm./

NARRATOR I

Zniechęcony do twórczości literackiej przez niesprawiedliwą krytykę, Norwid nękany trudnościami codziennego bytowania w 1852 roku opuszcza Paryż i udaje się do Stanów Zjednoczonych, gdzie podejmuje pracę w pracowni graficznej. W Ameryce poeta czuje się źle, tęskni za starym kontynentem, a wyrazem tęsknoty jest wiersz pt. "Pierwszy list, co mnie doszedł z Europy".

RECYTATOR

Pierwszy list, co mnie doszedł z Europy,
Jest ten od Ciebie, Pani - piszę miarą,
Jak człowiek w wielkiej samotności, który
Muzyką sobie nieuczoną wtórzy,
I to mu zamiast towarzystwa służy.
Musiałem rzucić się za ten Ocean,
Nie abym szukał Ameryki - ale
Ażebym nie był tam... O! wierz mi, Pani,
Że dla zabawki nie szuka się grobu
Na półokręgu przeciwległym globu.


I... dotąd, dotąd skorzystałem tylko
Z tego, co podróż daje dwumiesięczna
Przez te obszary, zaprawdę, straszliwe.
Straszliwe, mówię, dla płynących w sposób,
Jaki dla takich jak ja przestał osób.

/Pierwszy list, co mnie doszedł z Europy - fr./

NARRATOR II

Po trzech latach pobytu w Ameryce Norwid wraca przez Londyn do Paryża. W Londynie powstaje najrzetelniejszy w swej szczerości liryczny wiersz "Moja piosnka (II)". Jest ekstratem w który wsączyły się wszystkie Norwidowskie bóle i duszne tęsknoty. Jest świdectwem tęsknoty, wyposażonej po prostu, prawie dziecięcymi słowy, lecz w doskonałej formie artystycznej.

RECYTATOR

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba...
Tęskno mi, Panie...


Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...


Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są - jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
"Bądź pochwalony!"
Tęskno mi, Panie...


Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej...
Tęskno mi, Panie...


Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak - nie za nie -
Bez światło-cienia...
Tęskno mi, Panie...


Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej!...
Tęskno mi, Panie

/Moja piosnka (II)/

NARRATOR I

Rok - 1863 - Norwid żyje powstaniem styczniowym. Głuchota i choroba oczu uniemożliwiają mu wyjazd do kraju, ale staje się jednym z gorących działaczy sprawy  polskiej w Paryżu.

Powstaje poemat "Fulminat" oraz, inspirowany przez przedpowstaniowe warszawskie manifestacje polityczne i wydarzenia z nim związane, poemat "Fortepian Szopena". Kiedy  w czasie powstania w Pałacu Zamoyskich carscy żołdacy wyrzucili na bruk w akcie zemsty fortepian Szopena, poeta przywołał wciąż niewygasłe wspomnienia ostatnich spotkań z Fryderykiem, które miały miejsce w Paryżu tuż przed śmiercią wielkiego muzyka. Siła pamięci spotęgowana przez brutalne fakty skłoniła Norwida do refleksji nad losem artysty i jego dzieła. Tak oto powstał jeden z najlepszych tekstów poety "Fortepian Szopena".

RECYTATOR

Byłem u Ciebie w te dni, Fryderyku!
Którego ręka... dla swojej białości
Alabastrowej - i wzięcia - i szyku -
I chwiejnych dotknięć jak strusiowe pióro -
Mięszała mi się w oczach z klawiaturą
Z słoniowej kości...
I byłeś jako owa postać, którą
Z marmurów łona,
Niźli je kuto,
Odejma dłuto
Geniuszu - wiecznego Pigmaliona!


Oto - patrz , Fryderyku!... to - Warszawa:
Pod rozpłomienioną gwiazdą
Dziwnie jaskrawa--
- Patrz, organy u Fary; patrz! Twoje gniazdo:
Owdzie - patrycjalne domy stare
Jak Pospolita - rzecz,
Bruki placów głuche i szare,
I Zygmuntowy w chmurze miecz.


Patrz!... z zaułków w zaułki
Kaukaskie się konie rwą
Jak przed burzą jaskółki,
Wyśmigając przed pułki,
Po sto - po sto --


- Gmach zajął się ogniem, przygasł znów,
Zapłonął znów -- i oto - pod ścianę
Widzę czoła ożałobionych wdów
Kolbami pchane--
I znów widzę, acz dymem oślepian,
Jak przez ganku kolumny
Sprzęt podobny do trumny
Wydzwigają... runął... runął - Twój fortepian!


Ten!... co Polskę głosił, od zenitu
Wszechdoskonałości Dziejów
Wziętą, hymnem zachwytu -
Polskę - przemienionych kołodziejów;
Ten sam - runął - na bruki z granitu!
- I oto: jak zacna myśl człowieka,
Poterany jest gniewami ludzi,

Lub jak - od wieka
Wieków - wszystko, co zbudzi!
I - oto - jak ciało Orfeja,
Tysiąc Pasyj rozdziera go w części;
A każda wyje: "N i e  j a!...
Nie ja" - zębami chrzęści-


Lecz Ty? - lecz ja? - uderzmy w sądne pienie,
Nawołując: "Ciesz się, późny wnuku !...
Jękły - głuche kamienie:
Ideał - sięgnął bruku --"

/Fortepian Szopena - fragmenty/

NARRATOR I

Norwid  poświęcił swoją uwagę nie tylko nieprzeciętnemu, genialnemu artyście jakim jest Fryderyk Chopin, lecz także ludziom czynu. W utworze "Bema pamięci żałobny - rapsod" przywołuje postać wielkiego polskiego bohatera, Józefa Bema, uczestnika powstania listopadowego i Wiosny Ludów. Dla Norwida był on żołnierzem na miarę antycznych widzów, ucieleśnieniem bohaterstwa i romantycznego szaleństwa. Poeta dedykuje swój wiersz pamięci po generale. Ludzie wielcy, tak jak inni odchodzą, ale zostaje po nich wzniosła myśl, idea, która potrafi natchnąć potomnych.

RECYTATOR:

Czemu , Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,
Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan?-
Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan,
Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.
-Wieją wieją proporce i zwiewają na siebie,
Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie.
Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą, i znaki
Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami,
jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki...
Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami...
i.t.d.

/"Bema pamięci żałobny - rapsod" - muzyka i wykonanie
Czesław Niemen/

NARRATOR II

Cyprian Kamil Norwid pisał wiersze, dramaty, poematy,nowele, traktaty i eseje. Uprawiał rzeźbę, rysunek, rytownictwo i medalierstwo. Malował akwarele i akwaforty. Wykonywał litografie. Był znawcą muzyki. Tłumaczył Dantego, Szekspira, Byrona i innych pisarzy. Miał zdolności oratorskie  i deklamatorskie. Aż trudno uwierzyć, że epoka romantyzmu pogrążyła w niepamięć tak wybitnego i wszechstronnie utalentowanego twórcę. Zmarł samotny  23 maja 1883 roku w przytułku św. Kazimierza w Ivry pod Paryżem. Jego prochy spoczęły w zbiorowej mogile.

Zygmunt Krasiński napisł o Norwidzie:

RECYTATOR

Tyś nie śmierci łup!
Skrzydlnym jeszcze wzlecisz lotem,
Gdy z trupami ja pokotem
Leżeć będę - trup!


Ty wytrzymasz sądy Pańskie
Na czs - czasów zwrot,
Rzeczpospolity szatańskie
I północny knut,
Co zatrzęsną każdym krajem
Ścigając się wzajem,
Aż pysznych pysznemi
Wytraci z tej ziemi
Najdroższy Bóg,
I w nic się rozstroi
Chrystusa oboi
Piekielny wróg!


Co ja widzę w przeczuć mroczy,
Ty to ujrzysz na twe oczy -
Nie odchodzisz na zniknięcie
Snów tych ujrzysz wżywotwzięcie -
Tyś nie śmierci łup!
Skrzydlnym jeszcze zlecisz lotem,
Gdy z trupami ja pokotem
Leżeć będę - trup!

/Z. Krasiński - Tyś nie śmierci łup! - fragm./

Bibliografia:

Cyprian Norwid kształt prawdy i miłośći. Analizay i interpretacje. Praca zbiorowa pod red. Stanisław Makowskiego. Warszawa 1984

Inglot C.: Cyprian Norwid. Warszawa 1991

Kasperski E.: Świat wartości Norwida. Warszawa 1981

Norwid C.: Pisma wierszem i prozą. Warszawa 1984

opracowała:
Grażyna Bogdan
Zespół Szkół nr 1
w Ciechanowie